top of page

Pomiędzy

4 godziny temu
3 minut(y) czytania

Od lat żyję w świecie pomiędzy – pomiędzy kulturami, pomiędzy językami, pomiędzy ludźmi z dwóch zakątków świata. I do niedawna wierzyłam, że w tej właśnie przestrzeni powinniśmy nauczyć się funkcjonować. Że to będzie lekarstwo na bolączki dzisiejszego świata. Bo prawdy często leżą po obu stronach i mienią się odcieniami szarości, ale nam, wiedzonym przez internetowe algorytmy, wygodniej jest w czerni i bieli.



Ale powoli zaczynam rozumieć, dlaczego tak wielu z nas opowiada się tylko za jedną stroną i wybiera życie w prostej dychotomii. Dysproporcja między światami – prawą i lewą stroną, bezwstydnym bogactwem i skrajna biedą, wojną i spokojem – staje się powoli tak duża, że mentalnie nie do zniesienia. I być może zawsze tak było. Tylko teraz wszystkie te światy mamy na wyciągnięcie ręki, dostępne w kilka sekund, w multikolorze i technologii HD, a mózg z coraz większym trudem obejmuje te przeciwległe horyzonty. Włączając w to mój własny.





Cypr


Zamykam oczy i skaczę. Staram się nie myśleć o dzielącej mnie od tafli wody wysokości, bo im dłużej myślę, tym bardziej się boję. Z impetem zanurzam się w turkusie, otwieram oczy i wynurzam się, wszystko ok. Jesteśmy w połowie rejsu w przy brzegach Cypru. Zatrzymaliśmy się żeby popływać. Z góry wyglądamy jak rozbitkowie z Titanica wspomagani makaronami z pianki. Wszechobecna błogość. No prawie, bo skały, które widzimy przed sobą to baza wojskowa RAFu – ta sama, która została zaatakowana dronem przy okazji ataku na Iran w marcu tego roku. Nad naszymi głowami co kilka minut przelatują odrzutowce. A kolejny brzeg w przeciwnym kierunku to Strefa Gazy. Absurd tej sytuacji wprowadza nas w nerwowy śmiech.


Paryż


W drodze do Coventry. W radio – pomiędzy reklamami Greggsa i nowego programu BBC - pojawia się Eurostar. Luwr, croissanty, a w tle akordeon.


„Paryż w 2 godz. 33 min. Dlaczego nie?”


Dlaczego nie – zastanówmy się? Być może z powodu ogólnokrajowych protestów, palących się budynków i ludzi plądrujących sklepy? Być może nasze życie jeszcze nam jest miłe? Być może dołączenie do ulicznej rewolucji nie było w naszym tegorocznym bingo? Niewłaściwe skreślić. Jaki geniusz stwierdził, że reklama Paryża i malowanie go obrazkami rodem z Netflixowej Emily jest świetnym rozwiązaniem właśnie teraz, kiedy od kilku dni oglądamy jak stolica kultury płonie? W sensie fizycznym i metaforycznym. Eurostar – proponuję zastanowić się nad wymianą dyrektora marketingu - wyczucie społeczne najwyraźniej nie jest jej/jego mocną stroną.

 

Mediolan


Dawka dzienna Instagrama – nadal nie wiem, po co sobie to robię. G. śle urywki z Mediolanu – pastelowe tramwaje, balkony w wąskich uliczkach, starożytne kolumny  i gałki lodów w kolorach tęczy. W tle bezchmurne niebo i promienie słońca zatrzymujące się na gotyckich wieżyczkach.


Przesuwam kolejne rolki. Ktoś się odchudza, ktoś szuka siebie na drugim końcu świata, Małgorzata Rozenek nadaje ze swojego nigdy nie zmykającego się butiku online – tym razem kremy na zmarszczki pięknie wpasowujące się w wystrój jej łazienki za miliony monet.  Kilka rolek dalej kolejne ujęcia protestów ulicznych – morze ludzi w objęciach policji. Paryż? Nie, tym razem Mediolan. Piszę do G.


- Wszystko ok?

- Tak, a u Ciebie? – odpowiada wyraźnie nieświadoma


Zamieszki ominęły ją o jeden dzień. Z trudem przyjmuję do wiadomości, że to co widzę teraz i jej zdjęcia to to samo miejsce.


I po raz kolejny mam ochotę schować się w jaskini. I nie chcę wiedzieć o żadnej z tych rzeczy. Bo jaka jest wartość w tej wiedzy, kiedy pole manewru jest tak małe?

 

Komentarze


 Powered and secured by Wix

bottom of page